W medycynie, podobnie jak w każdej innej dziedzinie, istnieje wiele przekonań, co do których słuszności nie mamy żadnej wątpliwości. Kiedy jednak zaczynamy drążyć temat okazuje się, że przez wiele lat żyliśmy w błędzie i nie mieliśmy racji. Medycznych mitów, w które wierzy większość ludzi, nie brakuje. Poniżej przedstawiamy te najbardziej powszechne, które funkcjonują w świadomości społecznej mimo braku naukowych podstaw.
• Kiedy boli wątroba…
• Nie czytaj po ciemku!
• Nie pij wody z kranu!
• Ciężarna musi jeść za dwoje
• Lecisz do Egiptu? Pij wódkę!
• Częste mycie niszczy włosy
• Skracanie wzmacnia włosy
• Kolor oczu jest jeden przez całe życie
Kiedy boli wątroba…
Hasło to jest używane nawet w reklamach suplementów na regenerację wątroby, dlaczego więc mielibyśmy nie wierzyć w to, że może ona boleć. Otóż nie. Wątroba nie boli. Dlaczego? Ponieważ nie jest unerwiona czuciowo. W tkance wątrobowej nie ma receptorów bólowych, które wysyłałyby sygnały do mózgu. Możemy odczuwać niewielki dyskomfort w okolicy prawego podżebrza, kiedy wątroba powiększy się na skutek stłuszczenia, zapalenia czy choroby metabolicznej, ale to dlatego, że wtedy uciska na błonę surowiczą pokrywającą jej powierzchnię. Z tego samego powodu nie odczuwamy też bezpośredniego bólu płuc czy mózgu – organy te również pozbawione są unerwienia czuciowego, a dolegliwości bólowe wynikają z podrażnienia otaczających je struktur.
Nie czytaj po ciemku!
Czas obalić największy mit dzieciństwa. Kto nie słyszał, żeby już nie czytać, bo jest ciemno i popsujemy sobie wzrok? Otóż nie. Czytanie w ciemności nie ma wpływu na pogorszenie wzroku w długoterminowej perspektywie. Co prawda oczy w takich warunkach szybciej się męczą – występuje uczucie suchości, napięcia w oku, łzawienie czy pieczenie – ale to w żaden sposób nie jest powiązane z trwałymi problemami refrakcyjnymi takimi jak krótkowzroczność, dalekowzroczność czy astygmatyzm. Narząd wzroku po odpoczynku wraca do pełnej sprawności. Uczucie zmęczenia oczu po czytaniu w słabym świetle wynika jedynie z konieczności intensywniejszej pracy mięśni gałki ocznej i źrenic, które kurczą się i rozszerzają próbując dostosować się do zmieniających się warunków oświetlenia.
Nie pij wody z kranu!
Okazuje się, że woda z kranu wcale nie jest niezdrowa. Dlaczego? Po prostu nie może taka być. Gdyby była zanieczyszczona, Państwowa Inspekcja Sanitarna wydałaby stosowny komunikat w tej sprawie, a wodociągi zostałyby zobowiązane do natychmiastowej naprawy sytuacji. O jakości wody w Polsce decydują konkretne rozporządzenia – w tym rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi – które określają dopuszczalne normy dla ponad 60 parametrów fizykochemicznych i mikrobiologicznych. Woda jest regularnie badana w laboratoriach, a wyniki tych badań są publicznie dostępne. W związku z tym nie ma najmniejszego powodu, by wierzyć w to, że picie takiej wody niekorzystnie wpłynie na nasz organizm, o ile w regionie nie ogłoszono ostrzeżenia.
Ciężarna musi jeść za dwoje
Kolejny mit, który funkcjonuje od pokoleń. Kobieta w ciąży powinna jeść dla dwojga, a nie za dwoje. Zapotrzebowanie kaloryczne zwiększa się, ale nie dwukrotnie, nawet w ostatnim trymestrze. W pierwszym trymestrze zwiększenie kaloryczności diety jest praktycznie zbędne, w drugim wynosi około 300–350 kcal, a w trzecim około 450–500 kcal dziennie – to zaledwie równowartość dodatkowego posiłku, np. kanapki z awokado i jajkiem czy porcji owsianki z owocami. Ważniejsze w diecie jest natomiast dostarczenie większej ilości witamin i minerałów, potrzebnych do prawidłowego rozwoju dziecka – szczególnie kwasu foliowego, żelaza, jodu, wapnia, witaminy D oraz wielonienasyconych kwasów tłuszczowych omega-3. Nadmierna podaż kalorii prowadzi do nadmiernego przyrostu masy ciała matki, co zwiększa ryzyko cukrzycy ciążowej, nadciśnienia czy powikłań podczas porodu.
Lecisz do Egiptu? Pij wódkę!
Niestety, ale to również mit. Alkohol nie spowoduje, że nagle cudem ominie nas słynna zemsta faraona. Etanol rzeczywiście wykazuje pewne właściwości antyseptyczne, ale stężenie potrzebne do skutecznego zabicia bakterii w przewodzie pokarmowym jest na tyle wysokie, że wypicie odpowiedniej ilości wódki mogłoby spowodować zatrucie alkoholem, a nie ochronę przed biegunką podróżnych. Biegunka ma związek z naszą nieostrożnością, a nie brakiem alkoholu w organizmie. W krajach arabskich flora bakteryjna różni się od naszej, a problemy z układem pokarmowym spotykają nas wtedy, kiedy wypijemy tam nieprzegotowaną wodę, zjemy surowe warzywa myte taką wodą lub po prostu będziemy dorzucać lód do napojów. Lód jest bowiem najczęściej robiony właśnie z nieczyszczonej wody kranowej. Znacznie skuteczniejsza od alkoholu jest zwykła higiena rąk i ostrożność w wyborze posiłków.
Częste mycie niszczy włosy
To kolejna iluzja przekazywana od pokoleń. Codzienne mycie włosów wcale ich nie osłabia, pod warunkiem że stosujemy odpowiednie, łagodne kosmetyki dobrane do typu skóry głowy i włosów. Zwłaszcza mieszkając w mieście narażeni jesteśmy na mnóstwo zanieczyszczeń w powietrzu – pyłów zawieszonych, spalin, dymu tytoniowego – i dobrze jest ich się pozbyć, zanim osadzą się na skórze głowy powodując podrażnienia, swędzenie czy nadmierną produkcję sebum. Mit o szkodliwości częstego mycia prawdopodobnie pochodzi z czasów, gdy szampony były znacznie bardziej agresywne i zawierały silne detergenty usuwające naturalną warstwę ochronną włosa. Współczesne preparaty są tak sformułowane, aby oczyszczać delikatnie, nie naruszając struktury łusek keratynowych.
Skracanie wzmacnia włosy
To, że włosy wzmacniają się po ścięciu to zwykła iluzja optyczna. Wierzymy, że ścięcie sprawi, że włosy staną się grubsze i będą szybciej rosnąć, ale to złudzenie wynikające z fizjologii włosa i sposobu jego wzrostu. Po wyjściu od fryzjera włosy stają się po prostu lżejsze, pozbawione zniszczonych końcówek, które były często rozwidlone i łamliwe – przez to wydają się zdrowsze, gęstsze i bardziej sprężyste. W rzeczywistości grubość włosa i tempo jego wzrostu są genetycznie zdeterminowane i zależą od aktywności mieszków włosowych znajdujących się w skórze głowy. Strzyżenie nie ma na nie żadnego wpływu, ponieważ nie dociera do tych struktur. Regularne przycinanie końcówek ma sens wyłącznie z punktu widzenia estetyki i zapobiegania dalszemu rozdwajaniu się włosa wzdłuż łodygi, ale nie przyspiesza wzrostu ani nie zmienia gęstości.
Kolor oczu jest jeden przez całe życie
To nieprawda, że kolor oczu z którym się urodzimy, zostanie niezmienny do końca życia. Większość dzieci rodzi się z niebieskimi oczami, a z upływającym czasem – zwykle w pierwszych trzech latach życia – oczy zmieniają im się. Kolor oczu zależy bowiem od melanocytów, komórek produkujących melaninę w tęczówce, które są aktywowane pod wpływem światła. Dopiero po jakimś czasie, gdy melanocyty zaczną w pełni funkcjonować, można orzec, jakie dziecko będzie miało ostatecznie kolor oczu. Bywa też, że w późniejszym życiu kolor może ulec zmianie przez choroby – np. jaskrę, gdzie podawane leki prostaglandynowe mogą ciemnieć tęczówkę – albo w wyniku procesów starzenia, kiedy to gromadzenie się lipofuscyny i zmniejszenie ilości melaniny powodują rozjaśnienie lub zmętnienie barwy oczu. Również urazy, zapalenia czy zespół Hornera mogą wpłynąć na zmianę odcienia tęczówki, choć zdarza się to rzadziej.
