Od zarania dziejów (tudzież od czasu kiedy w naszych czterech kątach zagościły zwierzęta domowe), trwa nieustanna walka między miłośnikami psów i kotów. Jedni wolą szczekające, zasapane, wesołe i liżące nas z każdej strony stworzenia, inni wybierają natomiast niezależnych i chodzących własnymi drogami, amatorów wspinania się wszędzie tam gdzie tylko można.
W dzisiejszym artykule nie będziemy prowadzić niestety wojny na argumenty (choć ta z pewnością byłaby ciekawa), lecz opowiemy Wam o felinoterapii, która może nie jest tak popularna jak dogoterapia, ale z pewnością zasługuje na chwilę uwagi.
Czym jest felinoterapia?
Najprościej mówiąc felinoterapia jest jednym z rodzajów animaloterapii, czyli metody leczenia wykorzystującej udział zwierząt. Nazwa felinoterapia pochodzi od połączenia dwóch słów: łacińskiego felis oznaczającego kota oraz greckiego therapeia oznaczającego terapię.
Założeniem animaloterapii jest poprawa psychicznej i fizycznej kondycji pacjenta poprzez kontakt z określonym zwierzęciem. Rodzaj takiego „terapeuty” dobierany jest do schorzenia oraz indywidualnych potrzeb danego człowieka. W zależności od diagnozy i charakteru pacjenta, terapeuta może zarekomendować kontakt z psem, kotem, koniem czy nawet delfinem.
Warto wiedzieć, że w naszym kraju felinoterapia jest jedną z najmłodszych dziedzin animaloterapii, która obecna jest dopiero od 2004 roku. W porównaniu z dogoterapią, która funkcjonuje w Polsce od lat 90., metoda ta dopiero zaczyna zdobywać uznanie wśród specjalistów.
Komu mogą pomóc koty?
Felinoterapia wykorzystywana jest głównie w leczeniu dzieci oraz osób starszych. Koty mogą nam pomóc w takich przypadkach jak:
- zespół Aspergera
- zespół Downa
- ADHD
- nadpobudliwość psychoruchowa
- dystrofia mięśniowa
- depresja i zaburzenia lękowe
- nieśmiałość oraz zahamowania społeczne
- syndrom samotności u osób starszych
Felinoterapia z dużym powodzeniem stosowana jest w Szwecji, gdzie koty pomagają dzieciom autystycznym. Z wręcz niebywałą łatwością wnikają one do ich świata, co sprawia że dzieci otwierają się oraz stają się bardziej spokojne. Koty pomagają im w radzeniu sobie z lękiem oraz nawiązywaniem kontaktów z innymi osobami. W pewnym sensie zwierzaki te stają się pomostem pomiędzy światem dziecka a światem rodzica.
Mechanizm działania felinoterapii opiera się na kilku filarach. Przede wszystkim mruczenie kota ma udowodniony terapeutycznie wpływ na człowieka — wibracje o częstotliwości 20-140 Hz działają uspokajając, obniżają ciśnienie krwi i redukują poziom stresu. Dodatkowo głaskanie miękkiego futra stymuluje wydzielanie oksytocyny, hormonu odpowiedzialnego za poczucie szczęścia i więzi.
Wiecie, że w domach spokojnej starości, w których mieszkają koty, pacjenci żyją dłużej i są w o wiele lepszej kondycji? W Stanach Zjednoczonych swego czasu było dość głośno o kocie Oskarze z Ośrodka Rehabilitacyjnego w Providence, który przenosił się do pokoju tych pacjentów, którym za jakiś czas miało grozić pogorszenie stanu zdrowia. Dzięki obserwacji zachowań zwierzaka lekarze mogli znacznie efektywniej pomagać swoim podopiecznym. Oscar przewidział ponad 100 przypadków zbliżającej się śmierci, a jego obecność dawała pacjentom komfort w ostatnich chwilach życia.
Obecność kota w placówkach opiekuńczych przynosi również wymierne korzyści psychologiczne. Seniorzy czują się potrzebni — mają kogoś, o kogo mogą się zatroszczyć. Ten element odpowiedzialności za drugie żyjące stworzenie budzi w nich wolę życia i aktywność. Regularne opanowanie negatywnych emocji u osób starszych staje się łatwiejsze dzięki uspokajającej obecności futrzanego towarzysza.
Wyższość felinoterapii nad dogoterapią
W niektórych przypadkach koci terapeuta sprawdzi się o wiele lepiej niż psi pomocnik. Przede wszystkim w przeciwieństwie do psów koty nie wymagają tresury. Nawet zwykły dachowiec po spełnieniu określonych kryteriów może zostać „terapeutą”.
Do pracy terapeutycznej nadają się koty spokojne, nie wykazujące agresji, tolerujące dotyk oraz przyzwyczajone do obecności obcych ludzi. Nie muszą być rasowe — charakter ma znacznie większe znaczenie niż rodowód. Koty uczestniczące w sesjach terapeutycznych powinny być regularnie badane weterynaryjnie, odrobaczane i zaszczepione.
Bywają i pacjenci, których odstrasza głośne i niezwykle absorbujące zachowanie psa. Wtedy idealnie sprawdzą się koty — spokojne, nie narzucające się, pozwalające pacjentowi na dozowanie natężenia kontaktu. Pies wymaga aktywności, spacerów, zabaw — co w przypadku osób z ograniczoną mobilnością lub głębokimi zaburzeniami społecznymi może stanowić przeszkodę. Kot natomiast akceptuje bierność i sam decyduje kiedy zbliży się do człowieka.
Kolejną przewagą felinoterapii jest możliwość jej stosowania w małych, zamkniętych przestrzeniach. Koty nie potrzebują dużych pomieszczeń ani ogrodów — mogą funkcjonować w pokoju terapeutycznym, szpitalnej sali czy mieszkaniu pacjenta. To sprawia że metoda ta jest bardziej uniwersalna i dostępna dla różnych grup odbiorców.
Warto również podkreślić, że koty są zwierzętami mniej zależnymi emocjonalnie od człowieka niż psy. Dzięki temu pacjent nie czuje presji ciągłego angażowania się w relację, co może być szczególnie pomocne w terapii osób z zaburzeniami ze spektrum autyzmu, które potrzebują kontroli nad poziomem stymulacji społecznej.
