Kiedy mówimy o świętach, zwykle na myśl przychodzą nam szczęśliwe chwile w gronie rodzinnym. To kilka dni odpoczynku, na które wielu z nas czeka. Zwykle bardzo szybko wypieramy wtedy z pamięci cały okres przygotowań, który często wywołuje w nas wręcz przeciwne emocje.
W takich chwilach często mamy ochotę wyjść, rzucić wszystko i zapomnieć o świętach. Przyjrzyjmy się tym wszystkim sytuacjom w krzywym zwierciadle. Mam nadzieję, że większość z nich wyda wam się na tyle dziecinna, że uniknięcie ich w tym roku będzie łatwiejsze.
Trzepanie dywanów
Dywany — im dłuższe włosie i bardziej tureckie wzory, tym większe znajomości w czasach PRL-u. Nie można więc ich wyrzucić, chociaż przykrywają piękną drewnianą podłogę czy nowoczesne panele. Są pamiątką, której nawet alergia członków rodziny nie wykurzy z tego domu. Ojciec z synem wybierają się więc do najbliższego trzepaka. Osoby, dla których tradycja ma znaczenie, nie zapominają również o technice z wykorzystaniem śniegu — stare metody wciąż potrafią konkurować z nowoczesnym odkurzaczem.
Trzeba uczciwie przyznać, że mężczyźni wykorzystują tę możliwość po to, by opuścić dom, ponieważ to właśnie tam rozgrywa się prawdziwa przedświąteczna apokalipsa, od której ich instynkt samozachowawczy każe im trzymać się jak najdalej. Często więc przedłużają w nieskończoność pobyt na zewnątrz, czym doprowadzają żonę do szału. Po powrocie do domu słychać co roku tę samą kwestię wypowiadaną z identyczną miną: Halinka, ale był brudny! Halinka jednak nie wierzy, czując słodki zapach piwa wymieszany ze świątecznym, niewinnym kłamstwem.
Przecieranie kryształów
Podobnym artefaktem poprzedniej epoki są kryształy. Ich jedyną funkcją w domu jest zbieranie kurzu przez cały rok, by na dzień lub dwa przed wigilią móc je wszystkie starannie wyczyścić. Jedynym pocieszeniem jest to, że każdego roku, w czasie tych porządków, jeden zostaje stłuczony. Oznacza to, że kiedyś nastaną święta, podczas których nie będzie już czego czyścić.
Zwykle można spędzić cały dzień na tej świetnej zabawie, która pozwala kobiecej części rodziny zacieśnić więzi:
- Tu masz jeszcze brudne
- Jak to czyścisz?
- Weź to jeszcze raz przetarć
- A ten kielich? Wyglądał lepiej przed praniem…
Dialog powtarza się co roku niemal słowo w słowo, budując świąteczną atmosferę napięcia już na długo przed wigilijna kolacją.
Ubieranie choinki
Również ubieranie choinki staje się początkiem wielu konfliktów. Niemal w każdym domu pojawia się frakcja osób, które chciałyby mieć w domu minimalistyczne drzewko i tych, którzy chcą na nim zawiesić wszystkie posiadane ozdoby. Pojawia się również problem niebagatelnej wagi: powiesić cukierki na choince czy położyć je pod nią. Zwykle byłem po prostu zwolennikiem zjedzenia ich, żeby uniknąć kłótni — co kończyło się jednak kolejną dyskusją o braku szacunku dla tradycji.
Każda rodzina ma swój ustalony porządek wieszania bombek i łańcuchów, który z niewiadomych przyczyn musi być zachowany co do detalu. Zmiana ustawienia anioła lub gwiazdki może wywołać awanturę trwającą dłużej niż samo ubieranie drzewka.
Ozdabianie balkonu
Wiele osób uważa, że ozdabianie balkonu lampkami jest już obowiązkowe. Ta tradycja przyszła do nas z zachodu i przysporzyła dodatkowej pracy młodszym członkom rodziny. Wychodzimy więc na balkon, mając na dłoniach rękawiczki zimowe. Wiemy, że mogliśmy rozplątać lampki wewnątrz, jednak co roku zapominamy o tym rozwiązaniu.
Kiedy już nam się to uda, okazuje się, że ostatnio spakowaliśmy je ze śniegiem lub wilgocią i teraz nie działają. Po kilku godzinach zostaje wytypowana osoba, która wybierze się zdobyć potrzebny przedmiot — zwykle jest to ten sam niezdecydowany ochotnik, który rok temu zapewniał, że tym razem wszystko będzie przygotowane wcześniej.
Mroźne powietrze, plątanina kabli i roztrzęsione palce to rytuał powtarzany w grudniu przez miliony Polaków, którzy w duchu zastanawiają się, czy nie lepiej było kupić gotowych dekoracji w sklepie.
Jednak, kiedy na niebie pojawia się pierwsza gwiazda — tzn. setna — zapominamy o tym wszystkim i siadamy do smacznej wigilii.
Wesołych Świąt!
